Obiecałam co jakiś czas wpis, jak tam u mnie.
Październik przeleciał mi w mgnieniu oka. Był znów szpital, nowy plan leczenia, ale było też dużo czasu spędzonego z bliskimi i samą sobą. Na pewno przewartościowałam swoje życie, podjęłam nowe działania i wyznaczyłam nowe cele. Poznałam siebie na nowo.
Końcówka października była dla mnie czasem wyśmienitym tak bardzo, że chwilami zapominałam o chorobie. Oby tak dalej! Dobre samopoczucie mi dopisuje, więc nawet popracowałam <3 Dziękuję osobom, które nie wątpią we mnie nawet, kiedy ja sama to robię i dodają mi skrzydeł i sił. I wiary, że będzie tylko lepiej i dam radę ;* Poza tym nic nie uskrzydla tak, jak komplementy odnośnie wykonanej pracy ;) A pracowało mi się z taką pasją i radością, że chyba przechodziłam samą siebie.
Z rzeczy przyziemnych- opanowałam wypadanie włosów i łamliwość paznokci. Wnioskuję, że jelita zaczęły normalnie wchłaniać- przytyłam do 50kg. Znalazłam nowe perełki pielęgnacyjne jeśli chodzi o włosy, jeśli chcecie dajcie znać w komentarzach, a je przedstawię. Nadal farbuję Palette ICC różany blond CV12. Widzieliście już nowe pastelowe blondy z Palette naturals? Kuszą!
Włosy na fotkach tylko umyte szamponem + odżywka do spłukiwania.
Zatęskniłam za różowymi szponami, no to mam. Niestety na naszym rynku brakuje mi lakierów piaskowych w tonacji barbi-różu z brokatem. Jeśli już to maty ;/ Więc stworzyłam sobie sama, mieszając zwykły lakier z piaskiem ;) Na fotkach efekt Wibo trend extreme nails 8 i piasek Miss Sporty 065. Chyba wyszło ok?
Obecna jesień mnie zachwyca, choć mogłoby być ciut cieplej ;) Spacery z Lolą- wielka radość!
Chce mi się żyć!
A co u Was? Buziaki Kochani i do następnego!






