poniedziałek, 17 listopada 2014

Światełko w tunelu...

Powoli wychodzę z ciemności smutku, żalu, bólu, tęsknoty.
Pogrzeb dziadka był dla mnie strasznym wydarzeniem, chyba najgorszym w życiu. Ciągły płacz, jakieś takie odrętwienie...jak nie ja, jakbym była w szoku/transie. Sił mi starczyło, pożegnałam go godnie, ukochanymi przez nas kwiatami. Ksiądz się spisał, wygłosił przepiekną mowę i odprawił wyjątkową mszę. Najpiękniejsze słowa sługi bożego, jakie dotąd słyszałam.
Na szczęście najbliżsi byli przy mnie, utulili mój ból, wspierali, czuwali nade mną. Dzięki nim stanęłam na nogi i przepracowałam najgorsze uczucia i stres. W każdej minucie dnia czy nocy nie byłam sama, przez blisko 2 tygodnie...za to oddanie winnam im dozgonnie dziękować.

Wiem, że dziadek czuwa nade mną i patrzy na mnie z nieba. Mąż we śnie odebrał od niego ważny dla nas przekaz, być może to dlatego spłynął na nas spokój tak szybko. Po pogrzebie coś jakby mną pokierowało i natrafiłam dzięki Ani J. na kontakt do sławnego lekarza, który będzie umiał mi pomóc.
Nie ma we mnie już wiary, że kolejne leczenia wankomycyną w końcu wyciągną mnie z choroby...
Napisałam więc mail'a do tego lekarza, nie licząc nawet specjalnie na odzew. Taki specjalista, prawdziwa światłość branży z pewnością ma mnóstwo na głowie i miliony @ codziennie.
Odpowiedź miałam w ciągu dwóch godzin.
Kolejne maile i telefony pozwoliły mi na obudzenie w sobie energii i nadziei- zakwalifikował mnie na zabieg przeszczepu flory jelitowej. Otóż tak, od roku czy dwóch robi się to już w POLSCE!!! To tylko jakaś lekarska zmowa milczenia ogranicza możliwości chorego i przepływ informacji (kilku lekarzy z Lbn zapewniało mnie, że ten zabieg to absolutny eksperyment nie poparty żadnymi naukowymi badaniami, do tego ryzykowny, a w ogóle robią to zagranicą).
Mam termin już w tą sobotę 22.11!
Trzymajcie kciuki Kochani za mnie, moje zdrowie i powodzenie całego zabiegu.
Ten wyjątkowy człowiek, lekarz z powołania i pasji daje mi nawet 90% szans na sukces przy pierwszym podejściu.
Oczywiście jak bedę "po" opiszę wszystko co i jak było, bo na pewno się komuś przyda, jestem tego pewna po ilości kontaktów z innymi c diff'owcami.
Widać tak ma być. Będę przecierać Wam szlaki. Dla  powrotu do zdrowia zrobię wszystko.